Dokładnie wczoraj mineło 7 miesiecy od wbicia 1 łopaty :)
Ile można przez ten czas zrobić? Sporo, napewno więcej niż nam się udało, ale nie wszystko było od nas zależne i pomimo sporych chęci szybciej się nie da :)
Po przeszło tygodniowej walce popołudniami, czyli tak do godziny 23-24 :) i całym weekendzie z tatą i bratem udało się skończyć styropian pod posadzki! Jutro panowie leją anhydryt. Szło całkiem szybko dopóki nie zabrałem się za poddasze, a tam rekuperacja na podłodze :/
Nigdy więcej styropianu. Po nocach mi się snił. Masakra!


A na zewnątrz: skończyliśmy dach, mamy okna i bramę garażową, a wczoraj panowie zaczęli elewację. Zobaczymy czy pogoda pozwoli na tynkowanie jeszcze w tym roku.


Zostało jeszcze spooooro pracy. Ale kolejne, zbliżające się wielkimi krokami etapy dały nam kopa :) zamawiamy już płytki, wybieramy parkiety, rozglądamy się za armaturą :) zajmujemy się tematami, które jeszcze w sierpniu były abstrakcją :)
Komentarze